Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 29-07-2010, 20:53
Elfik102 napisał/a:
Aguś u Ciebie tez juz sie zaczelo?
Hmm, trudno powiedzieć. Biorę więcej insuliny niż na początku ciąży, ale nie są to takie wielkie aż dawki. Jakies 60j dziennie mi wychodzi razem z bazą, więc tragedii nie ma. Cukry raczej w obszarach niskich i w normie. Zapotrzebowanie mi skoczyło mega jak byłam chorą na tą ospę parszywą i gniłam w domu. Po powrocie do pracy spadło wszystko bardzo , więc typowych objawów insulinoodporności nie mam. Jeszcze.
Martaki napisał/a:
Aguś, my kompletnie nieustawieni finansowo
My niby oboje mamy stałą pracę, ale cała moja pensja prawie idzie na spłatę hipoteki. Pablo pensja spłaca kredyty różne, płaci rachunki i utrzymuje nas cały miesiąc i jest tak na styk. No ale chociaż miejsca mamy sporo bo 95 metrów a niegrzeczne dziecko może mieszkać w piwnicy na 6 m2
Słodki staż: 39 lat
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Wiek: 55 Dołączyła: 20 Lut 2006 Posty: 3488 Skąd: Katowice
Wysłany: 29-07-2010, 20:57
Madzia93 napisał/a:
Elfik102, zabobony czy też nie,ja też w takie rzeczy nie wierzę,no ale co gdyby się dziecko nie daj Boże nie urodziło a tu już wszystkie rzeczy kupione...
Madzia nie wierzysz ale piszesz po co? Zostaw dziewczyny i nie pisz im takich głupot.
_________________ Jestem albo mnie nie ma ... Gość
Słodki staż: 27.4.2003
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 24 Dołączyła: 04 Paź 2009 Posty: 240 Skąd: Dolnyśląsk
Wysłany: 29-07-2010, 21:53
Madzia93 napisał/a:
Elfik102, zabobony czy też nie,ja też w takie rzeczy nie wierzę,no ale co gdyby się dziecko nie daj Boże nie urodziło a tu już wszystkie rzeczy kupione...
Jakieś 4 miesiące temu moja kuzynka przestała czuc ruchy i to na 2 tygodnie przed planowaną cesarką, okazało się że dzidzia jest martwa... tragedia straszna, ale przecież nie można nic nie kupowac dziecku, kiedy czuje się że ono się porusza i żyje...Madzia93 będziesz w ciąży to zrozumiesz....
Elfik ma rację, nie można kupic kurtki jesienią już na zimę? Mi raz się podobały pod koniec sierpnia buty na lato i były w promocji, więc je kupiłam i miałam na następny rok
[ Dodano: 29-07-2010, 21:54 ]
I nie zastanawiałam się czy za rok będę żyła
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 29-07-2010, 22:43
Oj dobrze, pisać każdy może a każdy i tak swoje wie i oczywiste jest, że każda z nas będzie kupować różne rzeczy dla naszych dzieci tak czy inaczej i każda będzie myśleć o przyszłości, o tym jak to będzie jak się dzidzie urodzą. No nie da się tego nie robić jak brzuszki rosną a maleństwa radośnie podskakują. Oczywiście, że pojawia się czasem obawa na zasadzie "a co jeśli", ale tym się nie żyje cały czas, to są takie epizody zatroskanej mamy. Trzeba wierzyć, że się wszystko dobrze poukłada i oczywiście, że przygotowywać się na narodziny dzidzi, bo jak się urodzi to już nie będzie się miało głowy do zakupów i trzeba będzie mieć w co dzidziusia ubrać i w czym zawieźć ze szpitala do domu a w domu trzeba mieć w czym dziecko wykąpać i położyć spać, trzeba mieć je czym nakarmić jeśli naturalna mleczarnia nie ruszy, więc mamy moje drogie - zabobony i inne nierozsądne myśli w kąt i wić gniazda
Słodki staż: 1998
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Wiek: 30 Dołączyła: 25 Sty 2010 Posty: 33 Skąd: Strzyżow
Wysłany: 29-07-2010, 22:49
Madzia93 napisał/a:
Elfik102, zabobony czy też nie,ja też w takie rzeczy nie wierzę,no ale co gdyby się dziecko nie daj Boże nie urodziło a tu już wszystkie rzeczy kupione...
Ja po pierwszej ciąży i śmierci mojej dzidzi jestem może i zabobonna. Dlatego teraz zaczęłam kupować dopiero w 7 miesiącu ciąży. Może i są to przesądy, aby za wcześnie nic nie kupować, ale ja miałam jakąś blokadę. Ale teraz jaką mam frajdę kupowania-istne szaleństwo gromadzenia wszystkiego co mi się spodoba
Słodki staż: 10.04.2008
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Tabletki
Dołączyła: 02 Lis 2009 Posty: 207 Skąd: Sg
Wysłany: 30-07-2010, 04:20
Witam nowa ciezarowke. Fajnie, ze jest nas tu wiecej.
Madzia, jasne, ze wszystko sie moze zdarzyc, ale na litosc boska nie da sie nie kupic nic dziecku. Jakby to wygladalo - dopiero po udanym porodzie, jak dzieciak ma 2-3 dni rodzinka wybiera sie kupowal lozeczko, wozek, lezaczek i inne ustrojstwa, bo 'juz bezpiecznie' (wcale nie jest bezpiecznie by the way)? Dodatkowo na wozki, lozeczka i inne rzeczy czesto gesto trzeba czekac. Nie zawsze dostaje sie towar od reki,k a jeszcze dobrze, zeby cos nowegowywietrzalo, a cos uzywanego dalo sie uprac.
Mialas dobre intencje, bo jasne, ze tragedie sie zdarzaja (Beti, moje wspolczucia i calkowicie rozumiem taka blokade), ale nie nalezy przesadzac. Wiesz, ja np. caly pierwszy trymestr zylam podszyta strachem poronienia, bo to zdarzylo sie mojej siostrze. Racjonalizowalam sobie caly czas, ze to nie jest regula, ze nawet jesli w tak bliskiej rodzinie byl przypadke to nic... ale siedzialo mi to we lbie i wyjsc nie chcialo. Niemniej jednak, nie trulam tu dziewczynom na ten temat, bo kazda z nas ma juz wystarczajaco napiete nerwy z samego faktu, ze mamy te paskudna cukrzyce. I naprawde tylko druga osoba z cukrzyca moze zrozumiec (i tu jeszcze najlepiej z tym samym typem, bo ja sie np. caly czas czuje 'mniej upowaniona' do wypowiedzi tutaj chocby dlatego,z e wciaz daje rade bez insuliny. Wiem, ze to z lekka irracjonalne, bo nikt sobie typu choroby nie wybieral i mam tylko powod do radochy, ale tez podziwiam wszystkie dziewuchy tutaj walczace tak bardzo o ladne cukry. Ja 'tylko' musze trzymac diete i potrafie to robic bez placzow, natomiast wiekszosc tutaj musi sie kluc, ma ciagle hiper i hipo, to jest dopiero hustawka emocjonalna).
Tak samo z innej bajki - jako logopeda pracuje w wiekszosci z dziecmi chorymi, wiesz jaka mam na tym tle jazde? Robie rzeczy irracjonalne, kompletnie. Moj mozg kopie mi tylek wielokrotnie, ze nie moge tak myslec, ze moje dziecko bedzie mialo autyzm, albo ADHD (ADHD ma akurat juz w zyciu plodowym, taki mi sie liniskoczek-akrobata trafil ), co z tego jednak? Poniewaz jest podejrzenie (podejrzenie, nie potwierdzone jeszcze), ze czesciowo na autyzm wplyw maja metale ciezkie (owszem, wiadomo,z e dzieci z ASD maja podwyzszony poziom rteci itd., nie wiadomo jednak, co jest jajem, a co kura tutaj), to ja nie jem w ogole tunczyka w ciazy, ktorego przedtem pozeralam w sporych ilosciach. Idiotyzm po prawdzie, bo z rtecia moge sie stykac w innym jedzeniu nawet o tym nie wiadzac, przy dzisiejszej obrobce zarcia, to nawet tak zwane 'organiczne' wyglada jak z laboratorium, ale nic to, skoro pomaga mi to zachowac jako taka rownowage psychiczna, to sie moge wyrzec tego tunczyka. Nie znaczy to jednak, ze bede nawracac wszystkie ciezarne Czy kolejny przyklad - cesarskie ciecie versus porod sn. Mialysmy tutaj taka dyskusje na ten temat, kazda powiedziala, co mysli i tyle. Bez narzucania drugiej strony, bo tu nie ma co przekonywac nikogo. Dla mnie np. argument, ze dzieci z cesarek maja wieksze prawdopodobienstwo przyszlych problemow sensorycznych dziala tak ostrzegawczo, ze zrobie co w mej mocy, aby cesarki uniknac. Znajdzie sie natomiast grupka osob, ktore uznaja, ze porod naturalny jest przereklamowany. To zreszta autentyczny tekst, ktory uslyszalam wczoraj od matki dwojki dziewczynek, ktora obie urodzila sn. Stwierdzila, ze rozwalilo jej to szyjke macicy i w ogole glupi pomysl. Dla mnie to jest np. egoistyczna postawa, bo wychodze z zalozenia, ze jak sie ktos decyduje na bycie matka, to przepraszam, ale natura to tak ustawila, ze niektore juz nie odzyskaja elastycznosci pochwy, niektore beda mialy cialo poorane rozstepami, niektore nabawia sie hemoroidow... moznaby mnozyc przyklady, ale nie w tym rzecz. Po prostu sorry, tak jak kazdy no niestety musi robic siusiu i kupke i nic w tym uroczego nie ma, tak sie zdarzaja rowniez mniej przyjemne strony posiadania potomstwa. Cos za cos jednak. Z tym, ze to jest moja opinia i tej znajomej, co mi wyjechala z ta 'zniszczona szyjka macicy' nie powiedzialam nic, tylko sie usmiechnelam i przeszlysmy do innego tematu.
Ot, nie ma co przekazywac czegos ludziom na sile, czy 'uswiadamiac', bo tu nie ma jednej i jedynej 'slusznej prawdy', tlyko taka, jaka najbardziej pasuje danej osobie.
Wyszedl mi elaborat na pol wykladu. Generalnie chcialam tylko powiedziec, ze zabobony czy nie, racjonalizowanie, czy nie, niechze kazda z nas robi po swojemu Pogadajmy tutaj oczywiscie, zeby wymienic poglady, bo to zawsze db poznac inny punkt widzenia, a moze sie zdanie zmieni?
Tak przy okazji, to czytam teraz interesujaca ksiazke napisana przez Ayelet Waldman "Bad Mother: A Chronicle of Maternal Crimes, Minor Calamities, and Occasional Moments of Grace". Ksiazka amerykanska do bolu i wcale nie jakos wyjatkowo madra, ale w sumie swietne, lekkie czytadlo do poduchy. Mowa w niej wlasnie o tym, jak kazdy probuje nawrocic matki na dobra droge, nawet Ci, co to nie powinni sie w ogoel nt. dzieci, czy ciazy wypowiadac.
Zmieniajac temat - ja jestem bardzo "za" chustami. Kupilam juz kolkowa, znalazlam forum chustowe z instrukcjami i bede sie szkolic. Do chusty mam dolaczone dvd. Zobaczymy, co moj mlody na ten wynalazek, ale mnie sie wydaje super fajny, mimo ze zyje w klimacie tropikalnym.
Co do ilosci potomstwa, to chcielibysmy miec dwojke i to najlepiej jedno za drugim (tu kolejny u mnie argument za porodem sn -> po cesarce trzeba bedzie dluzej odczekac z kolejna ciaza), tak zeby zamknac "kram" i jak juz sie wyrosnie z pieluch, to miec ten okres z glowy. Znowu, na pewno sa zwolenniczki wiekszej roznicy wieku miedzy dziecmi, ale ja, ktora jestem 11 i 7 lat mlodsza od mojego rodzenstwa optuje za potomstwem w zblizonym wieku, bo to zawsze ma sie partnera, a nie "mlodsze, petajace sie miedzy nogami talatajstwo'
Słodki staż: 18 lat
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 28 Dołączyła: 22 Sty 2006 Posty: 42 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-07-2010, 07:45
ja chusty nie używałam bo moja córeczka uspakajała się i zasypiała dopiero wtedy jak ją się odłożyło do wózka lub łóżeczka. Ileż ja nocy przepłakałam, że dziecko nie pragnie mojej bliskości, że robię coś źle, ale teraz to sobie chwalę. Nie mam problemu z przychodzeniem do naszego łóżka, od małego ma swój pokój i swoje ukochane legowisko
_________________ Blanka 35 tc, urodzona 28.12.2006 r.
Kinder niespodzianka przewidywany termin kwiecień 2011
Słodki staż: 1998
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Wiek: 30 Dołączyła: 25 Sty 2010 Posty: 33 Skąd: Strzyżow
Wysłany: 30-07-2010, 08:27
anusiak napisał/a:
Beti ale mnie dziwnie zacytowałaś, "włożyłas mi w usta" słowa Madzi
Przeraszam :-
gravida napisał/a:
uważyłam, to oczywiście przez pomyłkę. Jeszcze raz sorki [quote="gravida"]Ot, nie ma co przekazywac czegos ludziom na sile, czy 'uswiadamiac', bo tu nie ma jednej i jedynej 'slusznej prawdy', tlyko taka, jaka najbardziej pasuje danej osobie.
Zgadzam się z Tobą. Ile jest jest ludzi tyle jest opinii na dany temat i podejścia do danej sprawy. Nasze poglądy w dużej mierze kształtują nasze przeżycia i doświadczenia.Ile ludzi, tyle osobniczych zachowań.
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 30-07-2010, 08:30
gravida napisał/a:
"Bad Mother: A Chronicle of Maternal Crimes, Minor Calamities, and Occasional Moments of Grace".
Tytuł mówi sam za siebie , najbardziej mi się te 'minor calamities and occasional moments of grace" podobają - samo życie, choć mam nadzieję, że te occasional moments w moim przypadku będą trochę częściej niż tylko occasionally
Ja czytam "Ciężarówką przez 9 miesięcy" Kaz Cooke. Książka też lekka miła i przyjemna z dość humorystycznym opisem ciąży tydzień po tygodniu i poradami. Można się pośmiać, ale kiepsko przetłumaczona. Autorka jest z Australii i tłumacz nie posilił się przełożyć uwarunkowań kulturowych i geograficznych i na przykład jest masa porad jak niektóre problemy można rozwiązać w Australii!!! Tylko po co to komu w Polsce
Z chustami to sobie popróbuję na tych targach za tydzień, bo będą wykłady i warsztaty i zobaczę czy mi się to podoba. Nie omieszkam podzielić się wrażeniami of course!
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Peny
Dołączyła: 10 Lut 2010 Posty: 286 Skąd: Śląsk
Wysłany: 30-07-2010, 10:00
gravida napisał/a:
Wiesz, ja np. caly pierwszy trymestr zylam podszyta strachem poronienia, bo to zdarzylo sie mojej siostrze. Racjonalizowalam sobie caly czas, ze to nie jest regula, ze nawet jesli w tak bliskiej rodzinie byl przypadke to nic... ale siedzialo mi to we lbie i wyjsc nie chcialo.
Gravida to o czym tutaj piszesz znam doskonale... tylko nie moja siostra, a ja sama miałam problemy z utrzymaniem
I jakos jest tak, że im ciąża wyżej tym większa świadomość, że jednak będzie dobrze...
Reszty myśli po prostu do siebie nie dopuszczam i tyle. No bo i po co?
A tutaj pojęczę na kłucia i cukry
Kuźwa po raz pierwszy od sama nie wiem jakiego czasu
w normalnym otoczeniu, po normalnej kolacji, nocy itp.
obudziłam się z cukrem powyżej 100
Chleb poszedł won ze śniadania...
Słodki staż: 18 lat
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 28 Dołączyła: 22 Sty 2006 Posty: 42 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-07-2010, 12:06
ja pieczywa i ziemniaków w ogóle nie jadam, ale teraz wróciłam do chlebka żeby dzidziuś miał bardziej treściwe jedzonko niż tylko plasterek wędliny na liściu sałaty
_________________ Blanka 35 tc, urodzona 28.12.2006 r.
Kinder niespodzianka przewidywany termin kwiecień 2011
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 30-07-2010, 12:27
Ziemniaków też właściwie nie jem, choć czasem się zdarza, ale to już na wielkie okazje. Chleb jem, te prawdziwe pełnoziarniste niesłodozne miodem czy czymś tam nie robią mi masakry, ale też niewiele go jem, bo na przykład jedną małą kromeczkę na śniadanie. Ostatnio znów stałam się fanem pieczywa Vasa.
Makarony jem, ale pełnoziarniste, kupowane gdzieś na tych regałach ze zdrową żywnością i jest ok. Wiadomo wymagają trochę więcej insuliny bo ładunek WW jest spory, ale da się żyć. Ryż tylko jak zrobię sobie chili con carne, wtedy bez ryżu ani rusz. Denay a który Ty tydzień jesteś, weź Ty przypomnij.
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Peny
Dołączyła: 10 Lut 2010 Posty: 286 Skąd: Śląsk
Wysłany: 30-07-2010, 13:04
Aguś to już... 31 tydzień
Ziemniaków też - co do zasady, nie jadam
Zrobiłam tylko wyjątek na młode z koperkiem.
Chleb najlepszy jest niskowęglowodanowy (koszmarnie drogi
Na całą resztę - i to te zdrowe, muszę brać dodatkową poprawkę.
Ryż to nie pamiętam kiedy jadłam
no i przy truskawkach nie mogłam się opanować - musiał być makaronik
a to niestety bomba węglowodanowa (truskawki, makaron, twaróg)
Słodki staż: 10.04.2008
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Tabletki
Dołączyła: 02 Lis 2009 Posty: 207 Skąd: Sg
Wysłany: 30-07-2010, 14:00
Denay, no to musialas miec jeszcze wieksza 'jazde' niz ja... Dobrze, ze poszlo gladko
Ja teraz to sie zaczynam 'nakrecac' na przedwczesny porod, ze mi sie maly nie obroci (siedzi dotad posladkowo), albo ze trzeba bedzie mnie ciac z nienacka.
Ziemniakow praktycznie nie jadam, ale na ryz sobie pozwalam (przed ciaza wcale, bo bylam na wiecznej diecie). Przed ciaza jadalam wase, teraz zeby bylo tresciwsze (mialam problemy z przerzuceniem sie na jedzenie wiecej niz tysiac kalorii, jak bywalo dotad) jadam mestemacher. Na cukry ta jedna poranna kromka nie wplywa
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Peny
Dołączyła: 10 Lut 2010 Posty: 286 Skąd: Śląsk
Wysłany: 30-07-2010, 14:05
ja jem święte dwie kromki
z wędliną/żółtym serem/pomidorem plus ogórek/sałata/rzodkiewka
Zestaw jest niezmienny od pół roku
I zmienię tylko chleb, a różnica potrafi być znacząca.
Żeby nie było - zmienię swój niskowęglowodanowy nie na białe pieczywo, czy barwione niewiadomego pochodzenia
tylko na porządny razowiec na zakwasie, czy paczkowane i opisane.
Wieczorem aż takiego problemu z pieczywem nie mam,
więc rano chyba tylko jajecznica i parówki mi zostają
Słodki staż: 2,5 roku
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 26 Dołączyła: 28 Sie 2008 Posty: 1178 Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 30-07-2010, 14:13
Ja jem ziemniaki prawie na kazdy obiad i pieczywo obowiazkowo codziennie. Nie umiem inaczej bo sie nie najadam. Makaronu jasnego wcale, ciemny od czasu do czasu a ryż tylko brazowy. Przed ciaza jadlam tylko ciemne pieczywo ale w ciazy na nie ochoty nie mialam, teraz jem na przemian biale i ciemne. W kazdym razie widze ze przy WAs to ja sobie na duzo pozwalam
a dzis spelnilam moje marzenie ciazowe i zjadlam drozdzowke
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 30-07-2010, 14:44
Elfik102 napisał/a:
W kazdym razie widze ze przy WAs to ja sobie na duzo pozwalam
Elfik, bo Ty cukrzycowo najmłodsza jesteś chyba z nas. Ja nie mówię, że ja stary wyjadacz, ale z czasem zapotrzebowanie wzrasta. Przynajmniej u mnie. Nie że jakoś mega dużo, ale pomimo, że tryb życia ten sam to dziś (bez względu na ciążę) potrzebuję na to samo jedzenie trochę więcej insuliny niż 2-3 lata temu.
Denay napisał/a:
Wieczorem aż takiego problemu z pieczywem nie mam,
U mnie to samo, rano opór największy. Dlatego 'uwielbiam' znów Wasę, bo jest niskowęglowodanowa i nie jestem też głodna po niej jakoś.
Słodki staż: 18 lat
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 28 Dołączyła: 22 Sty 2006 Posty: 42 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-07-2010, 15:27
no dobra a teraz pytanie o zachcianki
będąc z Blanką w ciąży na początku żarłam (1-2 tabliczki dziennie) czekoladę, obecnie rzucałam się na naturalny kefir i piłam go min 3 razy dziennie. Zachcianki były w pierwszych tygodniach zapłodnienia i trwały równo 2 tygodnie. W obu ciążach zauważyłam, że po okresie zachcianek zmienia się ochota na jedzenie i tak: po czekoladzie jadłam ogórki i musztardę (do końca ciąży) a przed porodem (leżąc na fotelu porodowym) strasznie chciało mi się ów tej czekolady i coca coli. Teraz okres kefirowy przeszedł i smakują mi potrawy raczej bez smaku, na czekoladę, ciasto i inne słodycze nie mogę nawet patrzeć bo aż mi ciarki przechodzą po ciele. Natomiast nie mam też wyraźnej ochoty np na ogórki i inne kwaśno-słone rzeczy. Na podstawie moich obserwacji powinien być chłopak. A u Was jak jest?
_________________ Blanka 35 tc, urodzona 28.12.2006 r.
Kinder niespodzianka przewidywany termin kwiecień 2011
Słodki staż: 1991
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 29 Dołączyła: 24 Wrz 2006 Posty: 477 Skąd: Włocławek
Wysłany: 30-07-2010, 15:34
alex359 napisał/a:
A u Was jak jest?
ja mogę tylko napisac jak było w pierwszej ciąży bezy popijane colą ( nie pytajcie w jaki sposób utrzymywałam odpowiednie cukry), które potem przeszły w chcice na pomarańcze. Całą ciąże też wcinałam frytki. Druga ciąża początkowo bez zachcianek a od 6m-ca slami w każdej ilości byle mocno słone + frytki. Jedyna wspólna cecha ciąż to te nieszczęsny frytki a obie zakończyły się powitaniem małych dziewczynek. Chyba nie ma takich zależności między chcicą a płcią - przynajmniej u mnie nie było.
ehhh...i pamiętam też jak pewnego dnia zjadłam cały garnek żurku bo tak mi zasmakował że odejśc nie mogłam ale to była taka jednorazowa zachciewajka
_________________ T1 od 12 grudnia 1991r
od 19 grudnia 2007r na pompie
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 30-07-2010, 15:36
Moje dziecko powinno być bezpłciowe, bo ja nie mam żadnych smaków szczególnych. Od mięsa mnie z lekka odrzuciło na początku samym tylko, ale nie ciągnęło też specjalnie do niczego. Przed ciążą już mieszałam słodkie z kwaśnym, więc nic się nie zmieniło. Jestem mega nudna w ciąży jeśli chodzi o zachcianki.
Słodki staż: 10.04.2008
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Tabletki
Dołączyła: 02 Lis 2009 Posty: 207 Skąd: Sg
Wysłany: 30-07-2010, 15:54
Byly orzechy pod kazda postacia, banany w ilosciach hurtowych, wciaz sa najpodlejsze kielbaski lokalne oraz odrzut od ryb. Poza tym zachcianek brak. Synek w drodze.
Słodki staż: 27.4.2003
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 24 Dołączyła: 04 Paź 2009 Posty: 240 Skąd: Dolnyśląsk
Wysłany: 30-07-2010, 16:07
Elfik102 napisał/a:
Ja jem ziemniaki prawie na kazdy obiad i pieczywo obowiazkowo codziennie. Nie umiem inaczej bo sie nie najadam. Makaronu jasnego wcale, ciemny od czasu do czasu a ryż tylko brazowy. Przed ciaza jadlam tylko ciemne pieczywo ale w ciazy na nie ochoty nie mialam, teraz jem na przemian biale i ciemne. W kazdym razie widze ze przy WAs to ja sobie na duzo pozwalam
a dzis spelnilam moje marzenie ciazowe i zjadlam drozdzowke
Nie Ty jedna Elfik ja pieczywo jem różniste.... kukurydziane, orkiszowe najbardziej lubię chleb który nazywa się Mormon mam blisko piekarnię a w niej pachnące pączki i bułeczki jogurtowe czy cynamonowe...nie da się przejśc obojętnie.... Makaronów nie jem ciemnych...ani ryżu ciemnego, normalny jem Ziemniaki tak jak Elfik prawie na każdy obiad mam Swoją drogą mam koleżankę, która się odchudzac zaczęła i przestała jeśc chleb, ziemniaki, makarony ale jak tylko naszła ją ochota i zjadła to miała zaparcia.... Ja póki co nigdy nie miałam problemu z nadwagą więc nie przywiązywałam wagi do tego czy pieczywa jeśc mało czy dużo Ale taraz ważę 58 kg i nie wiem ile po porodzie będę ważyc...może będę musiała przejśc na dietę Jedno jest pewne nie mogę się doczekac kiedy pójdę na aerobik i trochę pobiegam...
A dziś byłam na Polnej, tam jak zwykle wizyta ekspresowa, glówka jeszcze nie zeszła do kanalu, 5 kładę się na odział i chyba kwitnę tam aż do 16 no chyba, że zadziałają coś wcześniej bo im będę łóżko zajmowac...
Beti 0906 napisał/a:
przepraszam, znowu mi coś komputer wariuje i klawiatura się blokuje i wychodzą dziwne rzeczy :-
Beti spokojnie ja tak przeczytałam i pomyślałam, że wygląda to tak jakbym to ja pisała, ale nie przeszkadza mi to aż tak bardzo
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Peny
Dołączyła: 10 Lut 2010 Posty: 286 Skąd: Śląsk
Wysłany: 30-07-2010, 16:07
oo odrzut od ryb i ja zaliczam
Chociaż przyznam, że chyba bardziej z przejedzenia się nimi w pierwszym trymestrze
(nie dlatego, że takie miałam zachcianki tylko ostry reżim trzymałam)
Teraz w rachubę wchodzi tylko śledź w śmietanie albo z octu
Generalnie i jedna i druga moja ciąża miały swoje etapy na różne smaki.
W tej stałą fazę trzymam na żółty ser chociaż teraz już nie jest jak wcześniej,
że rąbałam pół paczki morskiego czy tylżyckiego
Mam kochanych przyjaciół, którzy zaopatrzyli mnie w hurtowe ilości
wyrobów m-ki Spomlek (ten od Serenady i Radamera).
Co do zasady: ostro, ostro i jeszcze raz ostro + cola zero i kawa
I wcale to nie znaczy, że nie mam fazy na słodkości.
Oj miewam i to jakie...
Tylko, że w tej ciąży wolę jakoś konkretny kawał mięcha
W poprzedniej od mięsa mnie raczej odrzucało
przez dwa miesiące namiętnie jadłam krewetki i tym podobne robactwo
na białym winie w sosie pomidorowym z toną czosnku, bo kwaśne miało być,
ale i w tej ciąży, jakoś w maju chyba, obskoczyłam wszystkie kwaśne zupy
jakie mi tylko do głowy przyszły (żurek, ogórkowa, szczawiowa, botwinka, kapusniak).
Średnio jednak wierzę w ciążowe smaki,
chociaż - nie powiem, w tej ciąży o wiele ładniej i lepiej wyglądam niż jak chodziłam z Tośką
(tj. sama się sobie bardziej podobam).
Słodki staż: 1992
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 30 Dołączyła: 28 Sty 2005 Posty: 1240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-07-2010, 16:53
Słuchajcie, a kiedy robiłyście pierwsze usg? Jakoś niewiele pamiętam jak to było.
Ochikarka, wybieram się do Kalisza w niedzielę, może tam bym miala okazję zrobić usg taniej niż w Warszawie. Znasz dobre miejsce?
Słodki staż: 2,5 roku
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 26 Dołączyła: 28 Sie 2008 Posty: 1178 Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 30-07-2010, 19:04
alex359 napisał/a:
Na podstawie moich obserwacji powinien być chłopak. A u Was jak jest?
specjalnych zachcianek jak dotad nie donotowalam, zdarza mi sie ochota na cos slodkiego albo kwasnego ale przed okresem bywala nawet silniejsza kiedy wchlanialam bez opamietania przec caly dotychczasowy okres ciazy jem bardzo duzo owocow bo mi smakuja, nawcianalam sie bananow tyle co wczesniej za cale zycie, a teraz lubie sledzie marynowane i duzo sera zoltego ale to raczej chwilowy smaczek niz zachcianka wiec jak i Agus nie potrafilam wrozyc plci z jedzonka ale w takie rzeczy tez nie wierze bo bywa i zupelnie odwrotnie niz sie przyjelo jedyne co moge powiedziec to odrzucilo mi smaki na miesa i ryby i to mnie trzyma od poczatku az do teraz, czasami sie zmusze ale ogolnie jem znacznie mniej niz przed ciaza
anusiak napisał/a:
Ale taraz ważę 58 kg
kochaniutka Ty mnie w kompleksy nie wpedzaj ze swoimi 58 kg w 9 miesiacu, bo ja startowalam od 59 a juz jest 65,5 kg na liczniku zapomnialam Wam tutaj napisac ze ostatnio rozmawialam na temat przyrostu wagi w ciazy z moja diabetolog, uznala ze moje 6kg jest zupelnie fizjonlogiczna sprawa (ulzylo mi) ale zauwazyla ze kobiety z typem 1 ktore choruje stosunkowo krotko w ciazy tyja wiecej niz te z dlugim stazem i niestety co mnie troche martwi, trudniej im sie potem tych kilogramow pozbyc, zapytalam jakk duzo tyja a ona mi na to ze 20kg to norma a nawet do 30!!!
Martaki napisał/a:
, a kiedy robiłyście pierwsze usg?
jak tylko zobaczylam dwie kreski na tescie czyli w 5 tygodniu, a potem jakos mniej wiecej raz w miesiacu nastepne - bedzie 22 tydzien
ja dzis przegielam z wszelkiego rodzaju jedzeniami - drozdzowka to byl poczatek, nie chcialo mi sie gotowac wiec na obiad byla pizza przed chwila zobaczylam ze juz wlalam w siebie 52 j a zwykle wystarcza mi 40j na cala dobe wiec troche sie zagalopowalam bo jakos juz glodnieje i na tym nie koniec
ale cukry max. do 147 wiec rewelka jak na mnie, jak sobie teraz pomysle ile mialam takich powyzej 200 na penach i ile hipo ponizej 40 to az mnie ciarki przechodza, co ta moja biedna dziecina przeze mnie przeszla
Słodki staż: 27.4.2003
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 24 Dołączyła: 04 Paź 2009 Posty: 240 Skąd: Dolnyśląsk
Wysłany: 30-07-2010, 19:35
Elfik102 ja przytyłam sporo napewno więcej niż Ty hihi ale ja z kolei rozmwiałam z moją endokrynolog i ona mówiła, że matka powinna przytyc 10-13 kg nie mniej, bo wówczas dziecko jest hipercośtam i z kolei takie dzieci mają później problemy z otyłością... ja przytyłam około 15 ale mówiła, że jak miałam niedowagę to nic dziwnego najlepsze było to, że za każdym razem jak byłam na oddziale diabetologicznym i mierzyli tkankę tłuszczową takim przyrządem mi zawsze pokazywało bład brak tkanki hahaha No a teraz to bym pewnie miała i dobrze
[ Dodano: 30-07-2010, 19:40 ]
Kupiłam dzisiaj pampersy w Rossmanie jest promocja Pampers Baby Premium 78 sztuk za 43 zł więc się opłaca to taka informacja dla mam albo tych ciężarówek prawie na mecie Fajne takie malutkie pampersiaczki na małą dupinkę
Słodki staż: 1998
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Wiek: 30 Dołączyła: 25 Sty 2010 Posty: 33 Skąd: Strzyżow
Wysłany: 30-07-2010, 21:39
Martaki napisał/a:
Słuchajcie, a kiedy robiłyście pierwsze usg?
Ja robiłam w 4 tygodniu, zaraz po tym jak wyszedł mi pozytywny test. A co do zachcianek, to w pierwszym i drugim trymestrze śledzie mogłam jeść na każdy posiłek. Teraz jakoś to przeszło i nie miewam smaków, no może poza pomidorami, które pochłaniam niemalże do każdego posiłku.
anusiak napisał/a:
ja przytyłam około 15
To ja podobnie... A jeszcze niecałe 6 tygodni do rozwiązania, oj co to będzie
Słodki staż: 1992
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Dołączyła: 04 Kwi 2009 Posty: 546 Skąd: Kalisz
Wysłany: 31-07-2010, 08:18
anusiak - mam faktycznie tą owieczkę - jednak w przypadku Zuzki się nie sprawdziła , będzie służyła jedynie jako maskotka za 99,00 zł ....
widzę, że dochodzą ciężarówki super alex359 - witaj
oj ja znowu z doskoku. Co do kupowania rzeczy dla dziecka to ja tak w 1 ciązy dałam się wrobić- nie miałam nic a w 6 mies wylądowalam w szpitalu i leżałam do końca... Oj miał mąż z teściową urwanie głowy by obkupić wszystko co potrzebne.
U nas żółtaczka dalej jest czekamy na wynik posiewu moczu. Młody ma kolki ale damy radę i opanujemy wsio, Przy cukrzycy 2 moge jesc wszystko autentycznie bez insuliny bo karmiąc tak mi cukry lecą w dół że podjadam co chwilkę aby hipo nie zaliczać
Pozdrawiam stare i nowe ciężarówki i jedynego pana tutaj
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 31-07-2010, 17:02
W kompleksy to ja się mogę poczuć wpędzona, bo ja zaczynałam od 66kg (nie wiem jak wysokie jesteście, ale u mnie 175cm) więc przy 50 paru kilkogramach wyglądam jak anorketyk. Teraz mam koło 73 kg (25 tc).
Co do pierwszego USG, to u mnie to był 7 tydzień czyli przy pierwszej wizycie po dwóch kreskach na teście.
Hania dziś nadzwyczaj spokojna, bo weekend, jesteśmy w domu, ja chodzę non stop. Nawet jej się fikać dziś nie chce, choć cukry super (67 - 89). Nie znosi jednak mojej pracy. Jakoś tak chyba wyczuwa moja kruszynka mój podświadomy stres i tak podskakuje, że aż niewiarygodne to jest. Jak tylko z pracy wychodzę jednak, to jest taki spokój, że aż mi źle.
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 01-08-2010, 13:01
Weekendowo, nikt nie pisze.
Elfik ja też do góry na Pablo patrzę, bo on 186, więc my na niskie dzieci nie mamy co liczyć chyba.
I nie stresuj się, mi też się zdarzają cukry 140. Każdemu się zdarzają. W nocy trafiło mi się hipo 40, ale winogron poszedł w ruch i na rano 90, więc git.
Przyszło moje łóżeczko, to z tej firmy, gdzie Ty też sobie Elfiku chcesz zamówić na allegro i jest rewelacyjne. Wszystko super wygląda i wydaje się być dobrej jakości, choć o tym się przekonamy jak zaczniemy faktycznie go używać. Jestem bardzo zadowolona. Za niedługo pewnie będę się zabierać za pranie i prasowanie tego wszystkiego, ale to już jak się przeprowadzimy do siebie co liczę, że nastąpi w ciągu max.6 tygodni.
Słodki staż: 2,5 roku
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 26 Dołączyła: 28 Sie 2008 Posty: 1178 Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 01-08-2010, 13:51
Super ze łozeczko fajne. Ja juz jestem zdecydowana ale z zakupem chce sie jeszcze troche powstrzymac. Zostawiam sobie najlepsze na pozniej ale co bym nie byla w tyle to zamowilam 2 reczniki z kapturkami, termometr do wanienki i kocyk polarowy. czekam na paczke a juz mam nastepna chrapke - na lezaczek (jednak sie zdecydowalam ) i wanienke ze stelazem. To na przyszly tydzien. Wczoraj ogladalam wozki i bede kupowac Baby Merc na pompowanych kolach - komplet za 630 zl, slyszalam bardzo dobre opinie a taniej nie kupie nowego wozka. Co do cukrow to 140 mnie nie stresuje ale chcialam napisac ze nie mam takich dni kiedy caly czas utzrymywalby sie cukier na poziomie do 100, ale nie jest zle, w kazdym razie lepiej niz na penach. Wczoraj zjadlam kielbaske na grillu i mimo bolusa przedluzonego mialam przez 2 godziny po 170 a potem jak juz insulina zaczela dzialac a ja sie polozylam spac to zaliczylam 39 wiec Aguś, chyba wczoraj byl taki dzien. Rano bylo 119 ale raz na jakis czas to nie dramat. W kazdym razie wiecej takich rewelacji dzidziusiowi fundowac nie bede bo troche to bylo na moje wlasne zyczenie i z kielbasy to akurat bez zalu moge zrezygnowac. Zapomnialam zmienic wklucie i dzis sie zorientowalam ze zaczal sie 5 dzien!!! az wstyd ale na szczescie wszystko dzialalo jak trzeba.
Co do pompy chcialam sie Was zapytac jak to jest z ampulkami w pompie. Bo ja zmieniam co 2 raz ampulke, napelniam cala strzykawke i na 6 dni mi wystarcza. Ale zalozmy ze idzie 60 j na dobe to wtedy juz zabraknie. Jak Wy wykorzystujecie insuline? Zawsze do konca? NO a co jesli zostanie np. 100j w ampulce i zakladacie nowe wklucie i tej insuliny wtedy na cale 3 dni nie wystarczy?
Moje kochanie jest przez ostatnie dni bardzo spokojne, czuje tylko delikatne ruchy pod wieczor ale niewiele i sie troszke zastanawiam czy tam ma byc. Najpierw jak nic nie czulam to spokojnie czekalam na pierwsze ruchy a teraz jak sa to mnie uspokajaja ze jest ok...
[ Dodano: 01-08-2010, 19:53 ]
przez 3 godziny nie moglam zbic cukru 220-240 przy kazdym pomiarze mimo korekty
Ostatnio zmieniony przez Elfik102 01-08-2010, 13:53, w całości zmieniany 2 razy
Słodki staż: 25.10.2005
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 27 Dołączyła: 31 Sty 2006 Posty: 566 Skąd: Oława
Wysłany: 01-08-2010, 22:43
Elfik102 napisał/a:
przez 3 godziny nie moglam zbic cukru 220-240 przy kazdym pomiarze mimo korekty
A wkłucie drożne? U mnie jak tak się zdarza, to zazwyczaj jest wkłucie przyblokowane.
Elfik102 napisał/a:
Zapomnialam zmienic wklucie i dzis sie zorientowalam ze zaczal sie 5 dzien!!! az wstyd ale na szczescie wszystko dzialalo jak trzeba.
Jeśli działało ok, to nie ma stresa. Nikt nie powiedział, że wkłucie koniecznie trzeba zmieniać co 3 dni. Tak jest bezpieczniej, bo potem ryzyko zatkania wzrasta, ale nie popadajmy w jakieś obsesje. Ja często noszę wkłucia 4 dni, bo tak mi pasuje z wymianą ampułki na przykład i jest ok.
Ampułki też napełniam ostatnio po 3 razy i też bez żadnego wpływu to jest na cukry ani na nic, więc uznaję, że porada by wymieniać ampułkę za każdym razem to ściema. To pewnie tak jak z igłami na penach, które są niby jednorazowe, a człowiek cały wkłąd na jednej obleci i nic się nie dzieje. Często jak mam powiedzmy mniej niż 35 jednostek w ampułce a muszę już zmienić wkłucie to po prostu dolewam z nowego wkładu do tego co już mam w ampułce i wymieniam tylko dren i wkłucie.
Na początku taka byłam przejęta, że za każdym razem nowa ampułka, wkłucie na 3 dni, ale teraz przeczywistość zweryfikowała wszystko i wkłucia służą dłużej jeśli nie swędzą i nie zatykają się.
Elfik102 napisał/a:
Moje kochanie jest przez ostatnie dni bardzo spokojne, czuje tylko delikatne ruchy pod wieczor ale niewiele i sie troszke zastanawiam czy tam ma byc. Najpierw jak nic nie czulam to spokojnie czekalam na pierwsze ruchy a teraz jak sa to mnie uspokajaja ze jest ok...
Ja też wolę jak się Hania rusza więcej niż mniej, ale jak dużo chodzę, to się nie stresuję jak Hania w bezruchu pozostaje. Śpi sobie wtedy. Wiem, że jak poleżę za długo, to zaraz mi tak kopa sprzeda, że żałuję, że się położyłam.
Słodki staż: 16.02.1998
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Pompa
Wiek: 33 Dołączyła: 04 Lip 2007 Posty: 913 Skąd: Z Chełma ; )
Wysłany: 01-08-2010, 22:48
alex359 witaj
Denay napisał/a:
ostro, ostro i jeszcze raz ostro
też to przechodziłam
zetka24 dzięki za gratulejszjony dawno cie nie było, to prawda.
Elfik102 napisał/a:
ale zauwazyla ze kobiety z typem 1 ktore choruje stosunkowo krotko w ciazy tyja wiecej niz te z dlugim stazem i niestety co mnie troche martwi, trudniej im sie potem tych kilogramow pozbyc, zapytalam jakk duzo tyja a ona mi na to ze 20kg to norma a nawet do 30!!!
ja mam spory staż a z Antkiem przytyłam 18 kg!!!na całe szczęście już mam to za sobą także różne są szkoły
Madzia93 napisał/a:
Kochane gdzie ja mam szukac dobrych lekarzy co by się mną zajmowali w ciąży?
na śląsku macie wielu dobrych lekarzy madzia93
_________________ Szczęśliwa żona, szczęśliwa mama
Słodki staż: 10.04.2008
Typ cukrzycy: Typ 2
Leczenie: Tabletki
Dołączyła: 02 Lis 2009 Posty: 207 Skąd: Sg
Wysłany: 02-08-2010, 01:30
Agus, ladny ciazowy brzuszek juz widac I fajnie, ze masz juz lozeczko. My za jakies 2- 3 tygodnie planujemy troche ruszyc z zakupami, tzn. wozek i lozeczko. Wozek mamy upatrzony (quinny buzz 3), a lozeczko na razie widzielismy tylko w internecie, musimy jeszcze na zywo. Czeka nas przemeblowanie sypialni, zeby to wszystko zmiescic. Jeszcze jakas szafka dla mlodego bedzie potrzebna, bo obecne wszystkie zagospodarowane.
Co do brzuchow, to wczoraj sie zmierzylam - 99 centymetrow Niezle, jak na szosty miesiac.
Słodki staż: 9 lat
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Dołączyła: 04 Kwi 2010 Posty: 949 Skąd: Śląsk
Wysłany: 02-08-2010, 05:30
Aguś, ślicznie wyglądasz
Anusia1906, a możesz mi napisac jakich i gdzie?Bo ja ich jakoś nie zauważyłam... Dotychczas trafiałam do nieodpowiednich lekarzy...Ja nawet nie wiem gdzie szukac...
I to jest ten ból przed zajściem w ciąże,nie wiadomo w co ręce włożyc,żeby kogoś dobrego znaleśc..
_________________ Konsultantka Naturalnej Szwedzkiej firmy kosmetycznej Oriflame,zapraszam!
Słodki staż: od 1991
Typ cukrzycy: Typ 1
Leczenie: Peny
Wiek: 31 Dołączyła: 15 Lip 2009 Posty: 211 Skąd: dolny śląsk
Wysłany: 02-08-2010, 07:06
Aguś napisał/a:
Z chustami to sobie popróbuję na tych targach za tydzień, bo będą wykłady i warsztaty i zobaczę czy mi się to podoba. Nie omieszkam podzielić się wrażeniami of course!
A o jakie targi chodzi???
Ja małego chustuję i zarówno ja jestem zadowolona jak i Oskar
Tylko to sę nie nadaje na wysokie temperatury, bo jest za gorąco małemu pod materiałem, dodatkowo grzany moim ciepłem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach